-->

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 24


-Ale… Ale jak to ODWOŁANY?! Jak to jest możliwe? Przecież nikt niczego nie odwoływał! – Darł się Axl w telefon.  – Mamy grać dzisiaj koncert! Wszystko było ustalone!
-Kurwa, Rose, uspokój się! – Odezwał się głos w słuchawce. – Słuchaj, stary, nie wiem jakie wy macie układy w tym waszym zespoliku – zakpił. – Ale wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie któryś z członków i powiedział mi, że odwołujecie dzisiejszą datę.
Axl zacisnął dłoń na słuchawce. Wziął głęboki wdech i spytał cicho:
-Czy ten ktoś się przedstawił? I powiedział może dlaczego odwołujemy koncert?
Chłopak musiał poczekać chwilę na odpowiedź.
- Przedstawił się jako „X”. Podobno któryś z was dostał niedawno wyniki badań i okazało się, że jest niezrównoważony psychicznie, nie jest w stanie trzeźwo myśleć i musi być pod stałą opieką. Dzisiaj ma ważną terapię. Tylko tyle wiem.
Wokalista skamieniał. Wiedział, o kogo chodzi. Wiedział, że to on kilka lat temu został wysłany na badania z podejrzeniem o psychozę maniakalno-depresyjną i schizofrenię. Nie pamięta dokładnych wyników, ale wiedział, że jest chory. Tylko, że… Nikt oprócz niego nigdy nie widział tego pieprzonego papieru. Nikt nie wiedział, że musi się leczyć. Skąd „X” to wie?!
-Rose? – zapytał niepewnie głos w słuchawce. – Jesteś tam?
Chłopak ocknął się.
-Tak, przepraszam, jestem, jestem. Na pewno nie możemy dziś zagrać?
-Przykro mi, już załatwiliśmy inny zespół.
Rudy pokręcił z niedowierzaniem głową. Bez słowa odłożył słuchawkę.
Do kuchni wbiegła rozmazana Heder. Dziewczyna była blada, tusz do rzęs spływał jej po policzkach. Trzęsły jej się ręce.
-Axl… Axl! – szeptała jakby przez sen. – Oddaj… Oddaj mi ten pieprzony telefon! Daj mi go… Kurwa, daj!
Przestraszony chłopak posłusznie podał jej słuchawkę.
Heder popatrzyła na klawisze.
-Numer… Kurwa, Axl! Muszę zadzwonić do mamy… Jaki jest numer? Axl, jaki jest numer do mojej mamy?!
Dziewczyna zaczęła wbijać sobie paznokcie w rękę. Pociekła krew.
-Dlaczego ja nie pamiętam… Dlaczego nie pamiętam numeru do mojej mamy?! Rose, kurwa, nie stój… Daj mi numer…
Chłopak nie wiedział co zrobić. Zastanawiał się, skąd może wziąć numer telefonu matki Heder. Dziewczyna złapała go za dłoń.
-Słuchaj… Na stole leży… Leży koperta… Ze starym adresem… Moim… Mamy… Masz książkę telefoniczną, prawda?
Nie zdążyła dokończyć, ponieważ Rose już puścił się pędem do salonu. Po chwili był już z powrotem z kartką, na której nabazgrolone były liczby.
Heder wykręciła numer.
Kilka sygnałów, a dziewczynie przed oczami stanęło całe życie. Pożałowała jak nigdy dotąd, że zostawiła matkę. Czuła, że to wszystko przez nią.
-Halo? – Odezwał się głos w słuchawce.
Heder usiadła zszokowana na krześle. Kamień spadł jej z serca.
-Mamo? To ty? – spytała nadal drżącym głosem.
-Heder, kochanie! Jak się czujesz? Co u ciebie?
-Dobrze mamo, ale powiedz…
-Kochanie, nie mogę teraz rozmawiać. Obiecuję, że oddzwonię! Trzymaj się…
-Nie, czekaj, mamo zostań! Nie rozłączaj się… Mamo?
Za późno. Dziewczyna usłyszała dźwięk odkładanej słuchawki.
Zdziwiło ją, że zadzwoniła do matki pierwszy raz od długiego czasu, a ta po prostu ją wystawiła.
Axl popatrzył na nią pytającym wzrokiem.
Ta odpowiedziała:
-Jebanemu „X” się nie udało… - Zaczęła się panicznie dziwnie śmiać.
Rose o nic więcej już nie zapytał. Zrezygnowany poczłapał z powrotem na górę do Slasha, gdzie czekało na niego jeszcze większe piekło.
Jak się okazało, „X” zdążyło już poinformować telefonicznie Gitarzystę, aby przejrzał szuflady Rudego. Znalazł w nich papier z wynikami badań w sprawie chorób psychicznych jego chłopaka.
Axl otworzył drzwi.
-Kiedy mi kurwa miałeś zamiar powiedzieć?! – Wydarł się na dzień dobry Hudson. Rose nawet nie zdziwił się, że ten już o tym wiedział. Przyzwyczaił się do myśli, że od teraz żadnych tajemnic przed „X” nie utrzyma. To gówno wie wszystko.
-Slashie… - wyszeptał i podszedł do bruneta. Ten jednak odsunął się od niego.
-Jesteś chory, Axl! Jesteś kurewsko chory, człowieku, zrozum to! Przeszło ci chociaż przez myśl żeby mi o tym powiedzieć? Jestem twoim chłopakiem, a mam wrażenie, że ciebie w ogóle nie znam! Masz coś jeszcze do ukrycia? Żonę i trójkę dzieci może? Albo ojca w mafii?! Czy ja się muszę od „X” dowiadywać rzeczy o tobie? – Slash oczywiście trochę przesadził. Axl bardzo dobrze wiedział, że niedługo mu przejdzie.
-Kochanie, proszę, nie krzycz… Ja po prostu nie czuję się chory. Nie chciałem ci o tym mówić, bo bałem się, że mnie odrzucisz… - Po policzkach Rudego spłynęły łzy. – Kocham cię, zrozum to, bezgranicznie cię kocham, kurwa mać.
Niestety to wyznanie niczego nie zmieniło.
Saul stanął naprzeciwko Rudego. Z jego usta zaraz miało wydostać się zdanie, które miało, jak nic innego, zaboleć Axla.
-Sam nie wiem – zaczął Slash. – Zaczynam bardziej ufać „X” niż tobie.
Twarz Rose’a wykrzywiła się z bólu. To był zbyt dużo dla niego. Pomyślał, że umiera.
Złapał Kudłatego za rękę, ten jednak pokręcił tylko głową i wyszedł trzaskając drzwiami.
Axl wydarł się tak głośno jak tylko on potrafi. Był to wyraz jego bólu.
-Nie możesz mnie zostawić! „X” właśnie tego chce! Nie możesz! – Krzyknął z całych sił.
Chłopak rzucił się na łóżko. Wtulił głowę w poduszkę, która pachniała Slashem. Za często się z nim kłócił. Zdecydowanie za często. „X” przegina. Jeżeli to tylko jakaś głupia zabawa to sprawa robi się zbyt poważna. Może powinien to jednak zgłosić na policję? No dobra, ale co im powie? „Dzień dobry, z tej strony Axl Rose, wokalista zespołu Guns N’ Roses, znanego z ćpania, chlania i ciągłego seksu. Od jakiegoś czasu dostajemy wiadomości od „X”, które w sumie to niczego nowego nie wymyśla, po prostu nam samym pokazuje to, o czym chcemy zapomnieć.” Tak. To zdecydowanie brzmi wiarygodnie i poważnie. Nie wiedział co ma zrobić. Wiedział tylko jedno: nie może stracić Slasha.
To jedyne co ma i jedyne na czym mu naprawdę zależy. Reszta może iść do diabła.

Heder od kilku godzin siedziała w swoim pokoju z telefonem w ręku. Bez efektu czekała, aż zadzwoni. Ten jednak, jak na upartego, się nie odzywał. Nagle drzwi od pokoju otworzyły się. Wychyliła się burza blond loków, a gdzieś pomiędzy nią twarz Duffa.
-Mogę? – Zapytał uśmiechając się.
Dziewczyna przytaknęła.
Chłopak usiadł na łóżku wciągając Heder na kolana. Objął ją w pasie i oparł głowę na jej ramieniu. Popatrzył na nią znaczącym wzrokiem. Od razu zrozumiał, że nic od tego czasu się nie wydarzyło. Pocałował ją w czubek głowy.
-Może do nie zadzwonię? – spytała. Nie czekając na reakcję McKagana wkręciła numer i przyłożyłam sobie słuchawkę do ucha.
-Halo? – Znów ten samo głos. Heder była zła na mamę. Obiecała, że zadzwoni. Teraz powoli na nowo uświadamiała sobie dlaczego tak bardzo jej nienawidziła.
-Mamo? Miałaś przecież zadzwonić. – Wysyczała przez zaciśnięte zęby.
-Heder, kochanie! Jak się czujesz? Co u ciebie? – Odpowiedział jej głos.
Dziewczyna zamarła. To samo usłyszała przecież kilka godzin temu.
-Mamo, jesteś tam? Słyszysz mnie? – Wyjąkała.
-Kochanie, nie mogę teraz rozmawiać. Obiecuję, że oddzwonię! Trzymaj się…
W tym momencie dziewczynie puściły nerwy.
-Kurwa mać, co to ma być?! Jesteś tam do cholery? Jaja sobie ze mnie robisz? – Krzyknęła.
Jednak nikt jej już nie odpowiedział. Rzuciła telefonem o ziemię, na szczęście nie tak mocno, by się rozleciał. Duff spojrzał na nią pytającym wzrokiem, jednak ona nie była w stanie do końca wytłumaczyć mu co się dzieje.
-Odpowiada mi to samo, co przedtem. Dokładnie to samo. Słowo w słowo. – Wyszeptała przez łzy.
-Pozwolisz, że sam spróbuję? – Zapytał McKagan.
Heder pokiwała głową. Chłopak zdecydowanym ruchem sięgnął po słuchawkę leżącą na ziemi.
Dziewczyna nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Jeżeli „X” zrobiło krzywdę jej mamie, będzie to oznaczało, że to gówno nie zna granic. Co jeśli stanie się coś Duffowi? Albo reszcie zespołu?
-Halo? – Usłyszał Blondyn.
-Dzień dobry – Odpowiedział zdecydowanie. – Nazywam się Duff, już mnie pani kiedyś poznała…
-Heder, kochanie! Jak się czujesz? Co u ciebie? – Nie pozwoliła mu dokończyć.
Chłopak był zmieszany.
-Nie, proszę pani, to ja, Duff McKagan. Wszystko u pani dobrze?
-Kochanie, nie mogę teraz rozmawiać. Obiecuję, że oddzwonię. Trzymaj się…
Basista spojrzał na telefon. Uderzył ręką kilka razy w ekran, jakby to coś miało dać.
W pewnym momencie uświadomił sobie jedną rzecz.
-Heder… - Wyszeptał.
Dziewczyna popatrzyła na niego przerażona.
-To co usłyszałaś w słuchawce… - Przełknął głośno ślinę. – To nagranie.
Zapadła cisza. Było słychać tylko tykanie zegarka stojącego na półce.
Heder pociekły łzy. Nie wiedziała co to ma znaczyć. Gdzie jej mama? Co się z nią stało?
-Ona nie żyje! Ona nie żyje, kurwa! Duff, co ja mam zrobić! – Wybuchła. – Ono ją zabiło! Tak jak powiedziało! – Zaczęła panikować. Rzucała się po łóżku do momentu, w którym chłopak objął ją z całej siły aby ta nie zrobiła sobie krzywdy.
-Ona nie żyje, Duff… - Szepnęła ostatnimi siłami. – Moja mama nie żyje.

Zbliżała się północ. W domu panowała dziwna cisza. Toksyczne powietrze przesączone było bólem, strachem i cierpieniem. Wystarczyło wejść na chwilę aby poczuć, że wszyscy zaczynają świrować. Był to dla „X” wystarczający dowód na to, że odnosi sukces. Siedziało przed ich domem. Wystarczyło wyjrzeć przez okno aby je zobaczyć. Aby dowiedzieć się kim jest. Jednak nikt nie skorzystał z tej możliwości, jako, że wszyscy zajęci byli swoim własnym piekłem.
Ulicą szło dwóch policjantów. Obaj wysocy, ubrani w mundury. Spojrzeli w stronę „X”.
-Możemy jakoś pomóc? – Spytał jeden.
-Ah, koledzy… - Odezwało się. – W swoim czasie… - Wyciągnęło z kieszeni plik banknotów i wręczyło go jednemu z nich. – Pamiętajcie tylko o naszej umowie.

Na zegarku Axla wybiła północ. Slash nadal nie wrócił do domu, a Rudy czuł się tak samo do dupy jak wcześniej. Od kilku godzin nie miał siły zmienić pozycji, w której leżał więc gdy tylko postanowił usiąść poczuł ból przeszywający jego ciało. Syknął.
-To tyle? – zapytał głośno pusty pokój. – Tylko to wystarczy aby zniszczyć wszystko co pomiędzy nami było?
Nagle obudziła się w nim ogromna złość. Wstał energicznie i wybiegł z pokoju. Zszedł po schodach zarzucając po drodze na siebie jeasnową kurtkę i wyszedł z domu. Co sił w nogach popędził do pobliskiego parku świadomy tego, że „X” pewnie go śledzi. Czuł się dobrze, że teraz to on zmusza do czegoś „X”. Było to oczywiście mylne i naiwne uczucie, jednak chłopak tego nie wiedział. Przecież to właśnie przez „X” Axl jest teraz sam, wściekły i smutny. To przez nie biegnie teraz przed siebie.
Rudzielec stanął na środku drogi. Wokół niego nie było nikogo, przynajmniej nikogo kogo by widział. Było ciemno i chłodno. Jedynie gwiazdy dawały mu światło. Latarnie w tej okolicy nie paliły się już od 30 lat.
Rose spojrzał w niebo. Zebrał wszystkie swoje siły i wykrzyczał:
-Nienawidzę cię! Słyszysz, „X”?! Nienawidzę! Chodź tu! Pokaż mi się! Zabiję cię! Zabiję! Zostaw mnie w spokoju! Zostaw nas! Wyjdź, a nie kurwa tchórzysz! Myślisz, że to takie kurwa trudne kogoś straszyć?! Trudne jest komuś powiedzieć coś prosto w mordę! Wyłaź ze swojej pieprzonej kryjówki! Chcę cię zobaczyć!
Nic się jednak nie wydarzyło. Rose usłyszał tylko ciche wołanie z okna pobliskiego bloku:
-Zamknij się, świrze! Jest po północy!
Chłopak usiadł na ławce.
- Będę tu siedzieć do rana i na ciebie czekać. To twoja szansa. Ja mam czas. – Powiedział już zdecydowanie ciszej.
Wytrzymał może kilka godzin, ale zmęczony całym dniem, zmęczony życiem zasnął nieświadomie.
Głowa chłopaka opadła. Oczy zamknęły się, ciało rozluźniło.
Kilka godzin później Axla obudziły krzyki dzieci biegnących przez park.
Rozejrzał się dookoła. Przeklął pod nosem gdy uświadomił sobie, że zasnął.
Wstał. Do jego buta przyklejona była karteczka.
- No kurwa mać nie. No nie. – Szepnął.
Pochylił się aby po nią sięgnąć.
„Po co tyle krzyku, kochanie? Ja ciebie bardzo dobrze słyszę. Śpisz sobie błogo zupełnie nieświadomy tego co dzieje się z twoim chłopakiem… Nie przejmuj się, zaopiekuję się nim. Śpij dobrze, a ja w tym czasie będę ciężko pracować.
P.S. Teraz wszyscy ciebie będą mieli za wariata, nawet twój ukochany Slash,
poczuj.
jak.
to.
jest.
–X”

3 komentarze:

  1. Piękne, mam nadzieję że nie zabijesz Slasza w tym opowiadaniu. ;____;

    OdpowiedzUsuń
  2. Hsdfhaldsfhlvndskgfxkjh *.*

    Pjenkne ;_;

    Dlaczego to "X" go nęka? Dlaczego jest taki zły? Co właściwie Axl mu zrobił?

    Pytanko dla Ciebie:
    To jest taki po prostu błąd, czy właśnie zdradziłaś, że "X" to kobieta: "Jeżeli „X” zrobiła krzywdę jej mamie,..."
    i to: „Po co tyle krzyku, kochanie? Ja ciebie bardzo dobrze słyszę. Śpisz sobie błogo zupełnie nieświadomy tego co dzieje się z twoim chłopakiem… Nie przejmuj się, zaopiekuję się nim. Śpij dobrze, a ja w tym czasie będę ciężko pracować.
    P.S. Teraz wszyscy ciebie będą mieli za wariata, nawet twój ukochany Slash,
    poczuj.
    jak.
    to.
    jest.
    –X”
    ??????

    Nie wiem, co mam myśleć o tym "X" ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Literówka, czy może jednak nie...?

      A co do treści listu, nie bardzo rozumiem o Ci chodzi. :)

      Usuń